Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia włoska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia włoska. Pokaż wszystkie posty

środa, 31 sierpnia 2016

CZYM ZADZIWIć GOśCI?



Zadziwić gości wcale nie jest tak trudno!

Wystarczy kawałek owczego twarogu (ricotta di pecora) i niewiele więcej... 
Podgrzejmy lekko twaróg w mikrofalówce lub piekarniku, polejmy dużą ilością miodu. 
Brakuje już tylko orzechów: najlepsze włoskie! Ponieważ ich nie miałam, dodałam orzechy laskowe, lekko sprażone na patelni i pokrojone na kawałki. 


To danie bardzo proste, sama radość życia w środziemnomorskim kraju!

poniedziałek, 22 sierpnia 2016

DANIE DNIA



Pizza "biała" (pizza bianca), surowa szynka (prosciutto) i figa prosto z drzewa.
Letnie  danie niewyszukane, prawdziwe delicje!










środa, 17 sierpnia 2016

NERWY DO KONSERWY I... ROBIMY POMIDORY!!!


W Polsce kisiliśmy ogórki i kapustę. Pamiętam, że potrzebny był do tego gliniany garnek i kamień.
We Włoszech kiszona kapusta uważana jest nie tyle za produkt żywnościowy, ile za niepachnący atrybut Niemców.
A główna zaprawa na zimę to pomidory.
Akcja: pomidory odbywa się w połowie sierpnia, w okolicach jednego z największych włoskich świąt: Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, czyli Ferragosto (15 sierpnia). Wtedy to pomidory są wystarczająco dojrzałe, by rozpocząć pracę nad konserwami. Wiele jest przepisów: robi się przecier, lub kroi się pomidory na kawałki, pakuje do butelek i pasteryzuje... ostatnio co raz częściej po prostu się je zamraża.
Dzień, w którym „robimy pomidory”, to rodzinne wydarzenie. Mój mąż wstaje o czwartej – piątej i tak długo rozbija się po domu, póki nie zwlekę się z łóżka. To, że wstaję, to wcale nie znaczy, że się budzę. Ostatnio zaspana pytałam: no to ile przecieru, ile kawałków? Pięćdziesiąt kilogramów jednego, pięćdziesiąt drugiego – odpowiedział. „A może... zrobimy odwrotnie?”. Popatrzył na mnie dziwnie ale wcale nie oponował.
Najróżniejsze myśli mogą przyjść człowiekowi do głowy o szóstej rano, w dniu, gdy robimy pomidory.

A więc bierzemy się do roboty. Oto nasze małe co nieco, czyli 100 kg pomidorów:



Zabieramy się do operacji!




Spodnie i koszula ojca przydadzą się jak znalazł!



Warsztat pracy: 





50 kilo pomidorów przepuszczamy przez maszynkę ( w tym roku nawaliła nam maszynka elektryczna... święta cierpliwości!!!)




A dalsze pięćdziesiąt kroimy na kawałki, wkładamy do butelek i ubijamy drewnianym kołkiem: 



Ostatnio na facebooku pojawiło się takie oto zdjęcie z podpisem: kto choć raz w życiu gotował pomidory w kotle na ognisku, niech udostępni! Były setki udostępnień. 



Słoiki gotowe, do piwnicy!



No i spokój. Do grudnia, kiedy dojrzeją kiwi...